Zapraszamy do udziału w przyszłorocznej Pielgrzymce do Ziemi Świętej.

Pielgrzymka Śladami Chrystusa, Świętej Rodziny, apostołów i proroków

Termin: FERIE ZIMOWE 2021 – 1-9 lutego 2021: odlot 1 lutego o 22.50 z Warszawy Okęcia (przylot do Tel Awiwu 5.35), przylot do Warszawy 9 lutego 8.25 (wylot z Tel Avivu 5.20)

Organizator: Egeria spółka z o.o.
Adres siedziby:
ul. Królewska 9,20-109 Lublin
adres biura obsługi klientów:
Krak. Przedmieście 53, 20-076 Lublin
tel.81 4421768, 690298759
www.egeria.lublin.pl
mail: biuro@egeria.lublin.pl

DZIEŃ I – podróż
Spotkanie na lotnisku w Warszawie lub w Krakowie Msza św. Odprawa bagażowo-paszportowa i wylot do Tel Avivu.

DZIEŃ II – Nazaret
Przylot na lotnisko Ben Gurion 03:40. Przejazd wzdłuż morza śródziemnego, starożytnym szlakiem „Via
Maris” do Cezarei Nadmorskiej- starożytny akwedukt. Przejazd do Hajfy, nawiedzenie Góry Karmel –
Sanktuarium Stella Maris, grota św. Eliasza, panorama z Góry Karmel. Przyjazd do Nazaretu.
Zakwaterowanie w hotelu, śniadanie, odpoczynek. Miasto św. Rodziny Nawiedzenie Bazyliki Zwiastowania,
kościół św. Józefa, Msza św. Obiadokolacja, nocleg.

DZIEŃ III – Jezioro Galilejskie
Po śniadaniu, przejazd nad Jezioro Galilejskie. Nawiedzenie sanktuariów: Ośmiu Błogosławieństw, Prymatu
św. Piotra, Rozmnożenia Chlebów i Ryb, Kafarnaum „miasto Jezusa”, kościół w Magdali – miasto Marii
Magdaleny, rejs łodzią. Msza św. Kana Galilejska- sanktuarium małżeństwa i pierwszego cudu Jezusa – dla
małżeństw odnowienie sakramentu małżeństwa. Powrót do hotelu, obiadokolacja, nocleg.

DZIEŃ IV – Góra Tabor – Morze Martwe
Śniadanie, przejazd na Górę Tabor – Sanktuarium Przemienienia Pańskiego- biblijna panorama Ziemi
Świętej, Msza św. Przejazd doliną Jordanu – Qasr el Yahud – odnowienie przyrzeczeń Chrztu w Jordanie.
Jerycho- klasztor na Górze Kuszenia, sykomora Zacheusza. Pobyt nad Morzem Martwym
i kąpiel. Przejazd do Betlejem, obiadokolacja, nocleg.

DZIEŃ V – Betlejem
Śniadanie. Betlejem: tajemnica Narodzenia Jezusa: Grota Narodzenia, bazylika Narodzenia, groty: św.
Józefa, św. Hieronima i inne, kościół św. Katarzyny, Grota Mleczna. Beit Sahur – Pole Pasterzy, Msza św.
Czas wolny. Przejazd do Betanii – sanktuarium wskrzeszenia Łazarza, grób Łazarza. Powrót do hotelu,
obiadokolacja, nocleg.

DZIEŃ VI – Ain Karem- Góra Oliwna
Po śniadaniu przejazd do Ain Karem – sanktuaria Nawiedzenia św. Elżbiety i Narodzenia św. Jana
Chrzciciela, źródło Maryi. Msza św. Przejazd na Górę Oliwną: sanktuaria: Wniebowstąpienia, Pater Noster,
Dominus Flevit, panorama Jerozolimy, bazylika Getsemani: Ogród Oliwny, Grota Zdrady, Grób NMP, Dolina
Cedronu. Powrót do hotelu, obiadokolacja, nocleg.

DZIEŃ VII – Jerozolima
Przejazd do Jerozolimy: brama św. Szczepana: kościół św. Anny – grota Narodzenia Maryi, sadzawka
Betesda (owcza). Droga Krzyżowa (Via dolorosa) uliczkami starej Jerozolimy, od kościoła Flagellazio
(Biczowania) do bazyliki Bożego Grobu – Kalwaria, rotunda Anastasis – Zmartwychwstania. Zwiedzanie
bazyliki. Msza św. Czas wolny, dzielnica ormiańska i Katedra św. Jakuba. Powrót do hotelu, obiadokolacja,
nocleg.

DZIEŃ VIII – góra Syjon
Góra Syjon- Wieczernik – sanktuarium Ostatniej Wieczerzy i Zesłania Ducha Świętego. Msza św. Bazylika
Haghia Sion- Zaśnięcia NMP. Synagoga i grób Króla Dawida. Kościół In gallicantu- wyparcie się Piotra,
więzienie Jezusa, makieta Bizantyjskiej Jerozolimy. Dzielnica żydowska: rzymskie cardo, synagoga
Hurva, Ściana Płaczu. Czas wolny, powrót do hotelu, obiadokolacja, nocleg.

DZIEŃ IX – powrót do Polski
Przejazd na lotnisko, odprawa bagażowo- biletowo-paszportowa. Wylot do Polski. Przylot do
Warszawy lub Krakowa

WARUNKI organizacyjno-programowe i podstawowe informacje (ceny mogą się trochę różnić)
koszt pielgrzymki: 1800 zł i 520 $
I rata (termin płatności: przy zapisanie po podpisaniu umowy) 1000 zł i 250 $
II rata (termin płatności: do 01.12.2019 r.) 800 zł i 230 $
III rata (do zapłaty u pilota grupy w Izraelu) 40 $

Cena pielgrzymki obejmuje wszystkie koszty i jest gwarantowana:
• Bilet lotniczy
• Zakwaterowanie w hotelach kat. *** w Nazarecie i w Betlejem. Pokoje 2- i 3 osobowe z łazienkami
• Dwa posiłki dziennie: śniadanie i obiadokolacja
• Autokar z klimatyzacją
• Wstępy: wszystkie opłaca organizator
• Msze święte w „miejscach świętych” i w sanktuariach
• Przewodnik polski, obsługa biura Egeria
• Ubezpieczenie turystyczne (KL, OC, NNW, bagaż)
• Ubezpieczeniowy fundusz gwarancyjny

Dokumenty:
Paszport – ważny minimum 6 miesięcy od daty rozpoczęcia pielgrzymki.
Uwagi:
• Zapisy według kolejności zgłoszeń i wniesionej przedpłaty (ilość miejsc limitowana)
• Z każdym uczestnikiem pielgrzymki podpisywana jest umowa uczestnictwa
• Dopłata na życzenie do pokoju jednoosobowego wynosi 220 usd
• Ubezpieczenie nie obejmuje chorób przewlekłych.
• Można wykupić dodatkowe ubezpieczenie od kosztów rezygnacji oraz od choroby przewlekłej – informacje
podawane w biurze
• Realizacja programu może ulec modyfikacjom z powodu zewnętrznych okoliczności
• Przed pielgrzymką odbędzie się spotkanie organizacyjno-informacyjne

Biuro obsługi klienta Egeria sp. z o.o.: Krakowskie Przedmieście 53, 20-076 Lublin
tel. 81 442 17 68, 690 298 759
adres e-mail: pielgrzymki@egeria.lublin.pl
strona internetowa: www.egeria.lublin.pl

Świadectwa uczestników tegorocznej Pielgrzymki:

– świadectwo ks. proboszcza Emanuela Pietrygi

Kiedy po pielgrzymce do Ziemi Świętej w październiku 2018 z pierwszą wspólnotą neokatechumenalną z naszej parafii zaplanowałem minioną pielgrzymkę już otwartą dla całej parafii, nie przypuszczałem, że wywrze ona na mnie tak duże wrażenie. Mógłbym w skrócie podsumować: piękne tygodniowe rekolekcje. Coś więcej niż pielgrzymka, zwiedzanie nowych miejsc i duża ilość wiedzy różnego rodzaju. Zdecydowanie coś więcej. Przede doświadczenie słuchania Ewangelii w tych miejscach, gdzie była głoszona przez Jezusa Chrystusa. We wszystkich miejscach gdzie sprawowaliśmy liturgię Eucharystii były oczywiście teksty lekcjonarza w języku polskim. I wszędzie tam, gdy mowa była o miejscu zdarzenia ewangelicznego były dodawane słowa: „czyli tutaj”, „w tym miejscu”, itd. „Bóg posłał anioła Gabriela do miasta zwanego Nazaret czyli tutaj…  „Niewiasty przyszły do grobu czyli tutaj..  „Kiedy byli razem nad Jeziorem Tyberiadzkim czyli tutaj…”. W tekście lekcjonarza te słowa były zaznaczone jak wyżej. Wielokrotnie ogarniało mnie wzruszenie, kiedy je wypowiadałem. Jakże inaczej, głębiej brzmiały z tym „niekanonicznym” trzeba by powiedzieć dodatkiem (bo w oficjalnym tekście Pisma św. nie ma tych słów). Przeżywać Boże Słowo w miejscu, gdzie było głoszone, na tej ziemi po której stąpał Jezus Chrystus. Przepiękne, głębokie doświadczenie prawdy, autentyczności Boga, który objawił się, którego można było tutaj usłyszeć, zobaczyć i dotknąć. Słowo Boże stawało się przez to  bliższe, jeszcze bardziej prawdziwe i autentyczne. Podobne było zresztą doświadczenie wielu uczestników pielgrzymki. Poza tym niezwykle pouczające, mocno biblijne były katechezy (nie waham się tak powiedzieć) naszego przewodnika z biura turystycznego Egeria z Lublina Wojtka Wnuka. Mniej dat, informacji historycznych czy związanych z geografią lub sztuką, a więcej Słowa Bożego było w jego przepowiadaniu. Byłem tym trochę zaskoczony, ale zaraz potem przyszła refleksja: „Przecież o to chodzi w pielgrzymowaniu po Ziemi Świętej, tej piątej ewangelii”. Daty, fakty umykają. Tym co zostaje jest spotkanie z Bogiem na liturgii, na modlitwie, w cichej medytacji. Nawet mi się nie śniło, że będzie w kilku miejscach czas i będą sprzyjające okoliczności na modlitwę w ciszy. W Ziemi Świętej, gdzie co roku przybywa 4,5 mln pielgrzymów i turystów. A jednak w Bazylice Agonii (przy skale na której modlił się Jezus w Ogrójcu), w Bazylice Zaśnięcia Matki Bożej na Syjonie, w Kościele Ośmiu Błogosławieństw itd. były krótsze czy dłuższe chwile osobistej modlitwy. Wojtek też mocno się starał powiedzieć wszystko co chciał na zewnątrz czy w drodze do danego miejsca, aby – jak to podkreślał – uszanować świętość danego kościoła. Nie gadać o rzeczach drugorzędnych w obrębie świątyni. We wnętrzu świątyni było więcej modlitwy półgłosem albo cichej. Zaproponowałem jako modlitwę wspólnotową w czasie każdego dnia jutrznię – modlitwę poranną Kościoła, różaniec i Godzinki ku czci Matki Bożej. Potem okazało się, że dołączaliśmy także w miarę możliwości nieszpory. Trochę obawiałem się, że będzie tego za dużo. Ale rzeczywistość pokazała, że uczestnicy bardzo dobrze przyjęli te propozycje i chętnie się modlili. Zwłaszcza Godzinki ku czci Matki Bożej sam osobiście na nowo pokochałem.  Przepiękna, tradycyjna modlitwa z XV wieku okazała się niezwykle trafnym komentarzem do naszego pielgrzymowania. Ok. 50 odniesień biblijnych w modlitwie Godzinek jakże wymownie rozlegały się w różnych miejscach. W sanktuarium OO. Karmelitów na górze Karmel o pięknej nazwie Stella Maris („Gwiazda Morza”, zresztą położone na stokach Karmelu ostro opadających na Morze Śródziemne w tym miejscu ) śpiewaliśmy Godzinki, w nich fragment „O jasna Gwiazdo Morska, o porcie tonących”. Obok Betlejem jest tradycyjny grób Racheli, a w godzinkach odniesienie do Maryi: „Rachel ożywiciela Egiptu nosiła, nam Zbawiciela świata Maryja powiła”. W Bazylice Zaśnięcia Matki Bożej na Syjonie jest wizerunek Judyty z głową Holofernesa, a w godzinkach śpiewamy o Maryi „Judyt wojująca od niewoli okrutnej lud swój ratująca”. „Niech Boga oglądamy na górnym Syjonie” śpiewaliśmy dojeżdżając autobusem na górę Syjon w Jerozolimie (gdzie zwiedzaliśmy m. in. Wieczernik). Można by snuć te odniesienia niemal bez końca.

Pogoda nam dopisała ( jak na styczeń w Ziemi Świętej). Z początkiem stycznia były tam wyjątkowo obfite opady  Na siedem dni naszej pielgrzymki tylko jeden był mocno deszczowy (ostatni). Temperatura ok. 10-15 stopni. Rano  trochę chłodniej, ale w ciągu dnia wielokrotnie wyglądało słońce. Nad Morzem Martwym było 20 stopni ciepła, a woda ( kąpaliśmy się w tym morzu, gdzie nie można utonąć, bo zasolenie sięga 30%) wydawała się jeszcze cieplejsza. Ziemia Święta to także smaki. Przepyszne, niezwykle obfite i różnorodne śniadania i obiadokolacje (po ok. 30-40 różnych potraw na ciepło, na zimno, sałatek, warzyw, owoców „do wyboru, do koloru”. W ciągu dnia parę razy tutejszy „falafel pita” odpowiednik kebabu w chlebie o nazwie „pita” za 10 dolarów ( z napojem), przepyszne klopsiki z ciecierzycy czy też sahlad – odpowiednik naszego budyniu. Oczywiście zawsze był czas na kawę. Można było sobie wziąć sporo jedzenia na drogę do bagażu rejestrowanego ( każdym pokoju hotelowym była lodówka) i robić sobie na drogę w ciągu danego dnia kanapki. Ze śniadań i obiadokolacji nie wolno nic wynosić, ale jeść można do woli (choć w Betlejem były na stole codziennie owoce do zjedzenia lub zabrania). Dużo oczywiście jeździliśmy autobusem. Pieszo pokonywaliśmy codziennie po 7-8 km ok. 10 tys. kroków. Czas nie tylko religijnych przeżyć, ale też dobrego, przede wszystkim psychicznego, wypoczynku. Od razu w czasie pielgrzymowania zrodziła się we myśl, żeby za rok powtórzyć pielgrzymkę. Też w czasie ferii zimowych, a więc w pierwszej połowie lutego. Zapisy w kancelarii trwają (szczegóły powyżej).

ks. Emanuel Pietryga

– świadectwo p. Janiny

Ziemia Święta – jakże daleka od domu rodzinnego. Jakże odmienna w kulturze i obyczajach ludzi tam żyjących. Otulona cudowną szatą roślinności – innej niż przyroda naszego kraju. To pierwsze bodźce docierające i odbierane przez zmysły. Otoczona takim bogactwem wrażeń zaczynam moje pielgrzymowanie śladami Chrystusa, Świętej Rodziny, apostołów i proroków. Jezu, otrzymałam od Ciebie łaskę wędrowania, oglądania i dotykania ziemi, po której Ty chodziłeś. Nawiedzania miejsc, w których Ty Panie przebywałeś – Bazylika Zwiastowania, kościoła św Józefa, Wieczernika, Góry Oliwnej, Golgoty. Otrzymałam łaskę uczestniczenia w Drodze Krzyżowej wiodącej po Twoich śladach w ciasnych i gwarnych uliczkach starej Jerozolimy od kościoła Biczowania do bazyliki Bożego Grobu. Miałam tę łaskę ucałowania  świętych miejsc. Uzupełnieniem były czytane przez ks. proboszcza Emanuela Pietrygę ewangelie bezpośrednio związane z odwiedzanymi miejscami, przytaczane cytaty z Pisma Świętego dotyczące danego miejsca i wyjaśnianie znaczenia słów i kontekstu wypowiedzi. Codzienna Eucharystia i głoszone słowo Boże wzbudzało ogromne wzruszenie. Oczy pełne łez, a rozum chłonący wciąż na nowo treści, które przecież są znane. Towarzyszą nam przez całe życie, a tu w miejscach świętych miały szczególny wydźwięk. Serce wypełniała duma, zachwyt i radość. Treści religijne ks. proboszcz szeroko uzupełniał wydarzeniami historycznymi ówczesnego świata. Drugim bogatym i niewyczerpanym źródłem wiedzy był nasz przewodnik pan Wojtek Wnuk, który przekazując nam bogate treści historyczne i religijne czynił to z niezwykłą lekkością i swobodą. Zawsze uśmiechnięty i gotowy nieść pomoc w każdych okolicznościach. Potrafił wykorzystać maksymalnie czas, który był nam dany. Wiedza ks. proboszcza, przewodnika duchowego i pana Wojtka, przewodnika pielgrzymkowego, to niekończące się pokłady wiedzy historycznej, religijnej, geograficznej, przyrodniczej. Łatwość wiązania wydarzeń na różnych płaszczyznach pozwalała na kreślenie obrazów słowem, a nam pielgrzymom na porównywanie tych obrazów słownych z rzeczywistością.

Panie Boże dziękuje Ci, że mnie przywiodłeś do Twojej Ojczyzny. Chciałeś bym mogła chodzić Twoimi śladami. Pozwalałeś chłonąć wiedzę wciąż na nowo i na nowo, na różne sposoby i wszystkimi zmysłami. Ta podróż to podróż mojego życia. To najpiękniejsze rekolekcje, w których dane mi było uczestniczyć. Jezu błogosław mojej Ojczyźnie i umacniaj w nas wiarę, nadzieję i miłość i spraw by Twoja Ojczyzna stała się miejscem bez wojen i nienawiści. Błogosław Panie światu. Matko Boża Maryjo prowadź nas do Twojego Syna. Ucz pokory, życia w prawdzie i miłości.

„Dobroć i łaska niech idą ze mną
przez wszystkie dni mojego życia,
abym zamieszkał w DOMU PANA
po najdłuższe czasy”. (Psalm 23,6)

Janina Specht

– świadectwo p. Teresy

Moim marzeniem było odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej. I teraz to marzenie się spełniło.
Chciałam tą pielgrzymką podziękować Bogu za wszystkie łaski, cuda i wszelkie dobro jakiego doświadczyłam w moim życiu.
Przemierzając Ziemię Świętą oczami wyobraźni przenosiłam się do czasów, gdy chodził po niej Chrystus.
Będąc w Nazarecie stąpałam po tej samej ziemi na której bawił się Jezus będą dzieckiem. Pomagał w pracy św. Józefowi, spotykał się z rówieśnikami i spełniał swoje obowiązki. Był przecież w pełni człowiekiem. Stojąc nad Jordanem, między licznymi grupami pielgrzymów z całego świata, czułam się jakbym była obecna wśród tłumu uczniów św Jana, oczekujących na chrzest. Z wiarą i wzruszeniem odnowiłam swoje przyrzeczenia chrzcielne.
Płynąc statkiem po jeziorze Galilejskim wyobrażałam sobie Jezusa chodzącego po falach i rybaków wracających z cudownego połowu.
Jadąc autokarem z Nazaretu do Jerozolimy patrzyłam przez okno na wzgórza, na których obecnie są nowoczesne osiedla, ale kiedyś drogę tą przemierzał Jezus z swoimi uczniami. Były tam wtedy zapewne niewielkie osady, gdzie Jezus zatrzymywał się na nocleg i – jak w Betanii – miał swoich przyjaciół: Martę, Marię, Łazarza. Kamienne zbocza i budowle ułatwiają przeniesienie się w wyobraźni do tamtych czasów.
Jerozolima z swoim Wzgórzem Świątynnym, licznymi kościołami różnych wyznań, starymi murami, wąskimi uliczkami nadaje temu miastu mistyczny charakter.
Droga krzyżowa wiodąca między straganami, kupcami i tłumami ludzi o różnym kolorze skóry i językach przeniosła mnie do czasów Jezusa i pozwoliła odnaleźć się wśród tych, którzy ze łzami w oczach szli za Nim na miejsca ukrzyżowania; włożyć rękę w miejsce gdzie stał krzyż i ucałować Jego grób.
Na końcu nawiedziliśmy kościół będący w miejscu gdzie św Piotr trzykrotnie zaparł się Jezusa. Było to dla mnie jakby pytanie o moją wiarę.
Po tym wszystkim co zobaczyłam i czego doświadczyłam na pytanie: czy wierzysz i miłujesz? odpowiadam: tak Panie, Ty wiesz wszystko, wiesz, że wierzę i miłuję Ciebie! Udziel mi tej łaski bym dochowała swoją wiarę do końca.
Chwała Panu!

Teresa Lichota

świadectwo p. Moniki Lubiny

„Piszemy  wam o tym…, co słyszeliśmy i widzieliśmy na własne oczy … i dotykaliśmy własnymi rękami” zapisuje w pierwszym wersecie pierwszego rozdziału swego pierwszego listu święty Jan.

I ja pragnę się podzielić, tym co dała mi pielgrzymka do Ziemi Świętej z parafii św. Jadwigi zorganizowana przez chrześcijańskie biuro „Egeria” z Lublina.

Zostałam zapisana na ostatnim miejscu głównej listy – jakby specjalnie czekało na mnie. Za to umowę podpisałam jako pierwsza. Dlatego mogłam od początku cieszyć się perspektywą pielgrzymki. Przygotowywałam  się do niej duchowo – przez codzienną modlitwę w jej intencji; intelektualnie – przez dwa spotkania ze slajdami poprowadzone przez księdza proboszcza; artystycznie – przez prelekcję dr Jacka Kurka na temat sztuki związanej z wydarzeniami z Ziemi Świętej i praktycznie – przez dwa spotkania organizacyjne oraz finansowo – przez zakupywanie stopniowo małych nominałów dolarów.

W przeddzień wyjazdu, w niedzielę Chrztu Pańskiego w programie „Między niebem i ziemią” dowiedziałam się o projekcie „Dar na stulecie urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II” (każdy dar można zapisać na stronie: darna100.pl). Postanowiłam sprezentować Ojcu Świętemu moje wysiłki w uzyskaniu 100 odpustów zupełnych za dusze czyśćcowe za którymi oręduję oraz popularyzować tą praktykę Kościoła. Dlatego na pielgrzymce nie przepuściłam żadnego dnia, by nie włączyć w to dzieło pozostałych 53 uczestników pielgrzymki, co za 7 pielgrzymkowych Mszy Świętych mogło dać taką liczbę odpustów, o jakie musiałabym się starać ponad rok. Pomocą było to, że codziennie nawiedzaliśmy jakąś bazylikę, a jeśli  nie, to modliliśmy się całą tajemnicę różańcową we wspólnocie. Wystarczyło przypomnieć o modlitwie w intencjach Ojca Świętego (z powodzeniem mogło to być jedno Ojcze nasz czy Chwała Ojcu albo codziennie odmawiane godzinki, jutrznia czy nieszpory), no i, co najtrudniejsze – konieczna była całkowita wolność od każdego, nawet lekkiego grzechu). Przepraszam wszystkich, że byłam może czasem namolna, ale pomoc czyśćcowym duszom bardzo leży mi na sercu.

W dniu wyjazdu Ewangelia zaczynała się od słów: „Kiedy Jan został uwięziony, Jezus przybył do Galilei”. „I my za kilkanaście godzin przybędziemy do Galilei i będziemy chodzić śladami Jezusa” – rozpoczął homilię ksiądz Emanuel. Po mszy dopadła mnie pani Halinka i prosiła o modlitwę w Betlejem za Kasię, która bezskutecznie stara się o dziecko. Pamiętaliśmy o tym na Mszy w Betlejem. Nawet z Groty Mlecznej przywiozłam jej proszek, który spożyty z wiarą i modlitwą wielu rodzinom przysporzył upragnionych dzieci.

Po przylocie do Tel Avivu podróżowaliśmy autobusem często wypełniając czas modlitwą. Zwłaszcza z Godzinek utkwiły mi słowa: „Cała piękna jesteś Przyjaciółko moja” i „Słudzy Twoi zakochali się bardzo w Tobie”. Mam przyjaciółkę, którą bardzo kocham, a Maryję zawsze traktowałam jako Matkę. Teraz odkrywałam Ją jako przyjaciółkę, w której można się zakochać! Ksiądz proboszcz zaś akcent położył na słowa „Gwiazdo morska” oraz „Porcie tonących” w dniu, kiedy Godzinki odśpiewaliśmy w sanktuarium Stella Maris (Gwiazda Morza). Maryja została też opisana jako tęcza. My ten znak przymierza mogliśmy obserwować dwukrotnie – w drodze do Jerozolimy i w samej Jerozolimie.

Przewodnik Wojtek pięknie opowiedział o młodej dziewczynie z kapłańskiej rodziny, która czytała Słowo Boże i oto jej rzeźba z otwartymi rękami i nogą wyciągniętą nad przepaścią zdobi bazylikę Zwiastowania. Dowiedziałam się w ten sposób, że Maryja nie była analfabetką. Byłam wdzięczna za wszystkie opowiadania zaczerpnięte z Pisma Świętego, opowieści o świętych i prorokach, możliwości liturgii i modlitwy, bo szczerze mówiąc daty i historia niezbyt zapadają mi w pamięć. Wdzięczna byłam jednak za nakreślenie dawniejszej i współczesnej sytuacji chrześcijan w Ziemi Świętej i ich współistnienia z Żydami i muzułmanami.

Pielgrzymka niosła też ze sobą trudy. W Bazylice Narodzenia czekaliśmy w kolejce blisko dwie godziny. Czas ten spędziliśmy na wysłuchaniu historii tego miejsca i znaczenia tamtejszych dzieł sztuki, w tym ikon, co chętnie objaśnił dr Jacek Kurek z żoną Olą. I oczywiście na różańcu. Dlatego miejsca narodzin Jezusa oznaczonego betlejemską gwiazdą dotknęłam z różańcem w ręku. Potem tym różańcem dotknęłam miejsca śmierci (też po godzinnym oczekiwaniu), miejsca Zmartwychwstania, Wieczernika i miejscu narodzenia św. Jana. Tak oto, modląc się tajemnicami radosnymi, bolesnymi, chwalebnymi, światła  – będę myślami dotykać miejsc Ziemi Świętej.

Jeśli chodzi o patrzenie – najbardziej zaskoczyło mnie miejsce kuszenia Jezusa. Wyobrażałam sobie to miejsce jako płaską pustynię, a tymczasem był to teren bardzo stromy. Przeżyciem była też obecność w Ogrodzie Oliwnym. Z pewnością nie widzieliśmy drzew, które pamiętały Jezusa, ale mogły to być jakieś ich odrośle. Głębokim przeżyciem była też długa adoracja w przyległej Bazylice Agonii, w której, jak co dzień, przedstawiłam Bogu liczne intencje za rodzinę, znajomych, przyjaciół i wszelkich potrzebujących, których jestem w stanie ogarnąć wyobraźnią.

Dużym przeżyciem było też dla mnie wyznaczenie mnie jako osoby prowadzącej śpiewy na Mszach (potem także, jak się okazało, na drodze krzyżowej i niekiedy w poszczególnych miejscach). Starałam się dobierać pieśni najbardziej znane przez pielgrzymów ze skarbca naszej archidiecezji i powiązane z czytaniami sprawowanych Mszy świętych, co kilka razy pochwalił ksiądz proboszcz. Zapisałam wszystko wraz z numerami stron, co może być pomocą do wykorzystania w przyszłorocznej pielgrzymce. Dobrze jeśli osoba odpowiedzialna za śpiew znajdzie się przed pielgrzymką. W Bazylice Zwiastowania pojawiły się śpiewy adwentowe i maryjne, w Betlejem – kolędy, w Wieczerniku – częściowo z Wielkiego Czwartku oraz Przybądź Duchu Stworzycielu (bo miejsce to też związane jest z Zesłaniem Ducha Świętego), na drodze krzyżowej – pasyjne, w Bazylice Grobu Pańskiego – pieśni wielkanocne. Zwłaszcza w tym ostatnim miejscu przeżyliśmy chwile niepewności, bo  w kolejce do Grobu Pańskiego stanęliśmy w dniu celebracji Bożego Narodzenia przez Ormian. Liturgia ich trwała godzinami, potem jeszcze procesje. Po blisko dwóch godzinach czekania staliśmy lub przesuwaliśmy się jak śledzie w puszce. Ksiądz Emanuel poszedł przodem, żeby już przed 17.00 przebrać się i przygotować do Mszy świętej (spóźnienie grozi odwołaniem). Minęła ustalona godzina, a większość z nas dalej oczekiwała na możliwość nawiedzenia pustego grobu. Wezwałam pomocy Matki Teresy i św. Antoniego i udało się. Nie tylko wszyscy pielgrzymi nawiedzili Grób Pański i nie tylko Msza się odbyła, ale pojawiły się na niej także śpiewy. Tuż przed Mszą proboszcz zdecydował, że sam poprowadzi krótkie śpiewy, ale od przygotowania darów kiwnął, że ja mam dalej prowadzić. Byłam bardzo szczęśliwa. Całe to doświadczenie pozwoliło mi głębiej wnikać w przeżywane tajemnice poprzez muzykę i zapewne w każdym okresie liturgicznym będzie mi się przypominać, że daną pieśń śpiewaliśmy w miejscu, gdzie kroki swe stawiał Jezus, Maryja, apostołowie, prorocy. Pięknym doświadczeniem była niedziela w którą Msza sprawowana była w miejscu Nawiedzenia św. Elżbiety, a czytania niedzielne przewidziane przez Kościół mówiły o Janie Chrzcicielu wskazującego Bożego Baranka. Przyjęliśmy tą propozycję Kościoła, do której ksiądz dopasował homilię, a ja – pieśni.

Piękne było też doświadczenie wspólnoty. Na przykład kiedy Iza, po upadku ze schodów, idąc z właścicielką firmy Egeria do szpitala, sama cierpiąca i obolała, nie zapomniała mi powiedzieć, że mogę koleżanki z jej pokoju poprosić o zagotowanie wody w jej czajniku. Albo kiedy ksiądz proboszcz pod prąd wrócił do miejsca ukrzyżowania, by znaleźć zagubionego pana kościelnego lub mi pożyczył na cały dzień swój odbiornik, gdyż swój zapomniałam w pokoju.

Pielgrzymka była czasem duchowym, ale mogliśmy też doświadczać kultury i zwyczajów tamtejszych społeczności. Na kolacji było do wyboru kilka dań ciepłych i kilkanaście sałatek. Powiem szczerze, że starałam się po odrobince nabrać wszystkiego, by chłonąć czas pielgrzymki wszystkimi zmysłami. Zawsze była też okazja zakupu posiłku w środku dnia, co wynosiło ok 9-19 dolarów. Zwyczajem było też złożenie ofiary w miejscach sprawowania Mszy Świętych jako ofiara zazwyczaj dla franciszkanów opiekujących się tymi miejscami. Staraliśmy się też robić zakupy w chrześcijańskich sklepach, by wspomóc obecnych w Ziemi Świętej chrześcijan. Przyjemnością dla ciała była też kąpiel w Morzu Martwym i możliwość „błotnego SPA”. Żałowałam jedynie, że nie wzięłam butów do kąpieli, co ułatwiłoby wejście i wyjście z morza. Warto było też pozostawić taśmy papierowe na bagażach z lotniska, co wyróżniałoby je przy rozpakowywaniu i pakowaniu. Pogoda była dość chłodna (10-15 stopni), a deszcz dopadł nas tylko w ostatnim dniu.. Dobrze, że miałam czapkę, parasol i drugie pełne buty.

Jestem Bogu wdzięczna za doświadczenie pielgrzymki do Ziemi Świętej. Czytanie historii Rut na Polu Pasterzy poruszyło mnie do głębi. Jest to doprawdy niezwykłe doświadczenie sprawowania liturgii czy modlitw z podkreśleniem słowa TUTAJ we fragmentach mówiących o danej tajemnicy. Tego doświadczenia każdemu gorąco życzę.

Monika Lubina

– świadectwo p. Sylwi

W okresie ferii zimowych dane mi było pielgrzymować po Ziemi Świętej. Tej Ziemi na której po raz pierwszy wybrzmiały i wypełniły się Słowa Ewangelii, nieprzypadkowo zatem Ziemia Święta jest nazywana piątą Ewangelią.

Niezwykle dużym przeżyciem było poznawanie nowych miejsc, ciekawej kultury, pięknej roślinności. Pielgrzymka bez wątpienia zaowocowała zdobyciem lub uporządkowaniem wiedzy historycznej, geograficznej czy socjologicznej. Ważne były spotkania i rozmowy ze współpielgrzymami.

Dla mnie jednak ta pielgrzymka była przede wszystkim spotkaniem ze Słowem Bożym. Każde odwiedzane przez nas miejsce było wzbogacone fragmentem Ewangelii, którego dotyczyło oraz pięknymi katechezami księdza Proboszcza i Wojtka – naszego przewodnika. W wielu miejscach była możliwość spędzenia kilku chwil w ciszy, na osobistej modlitwie. Te momenty były dla mnie najcenniejsze. Np. w Betanii gdzie Jezus spotykał się ze swymi przyjaciółmi: Marią, Martą i Łazarzem w pięknym kościele pośród ciekawych obrazów, z tekstem Pisma Świętego można było rozważyć własną relację względem Boga i innych ludzi. Z kolei w kościele w Ogrójcu, tam gdzie Jezus z trwogą na modlitwie przygotowywał się do zbawczej męki usłyszeć, skierowane do siebie, słowa Zbawiciela o potrzebie czuwania na modlitwie, by jak sam Jezus poucza, Jemu samemu towarzyszyć i by nie ulec pokusie. Warto było, właśnie tam, zadać sobie pytanie o kondycję własnej modlitwy. Wiele było jeszcze takich unikalnych chwil i miejsc, by spojrzeć na swoje życie z Bożej perspektywy.

Oczywiście, z powodu programu pielgrzymki i dużego ruchu pielgrzymkowego, nie w każdym miejscu był taki czas na wyciszenie. Czasem osobiste rozważenie Ewangelii związanej z jakimś miejscem, możliwe było dopiero wieczorem w zaciszu hotelowego pokoju. Warto jednak było poświęcić ten wieczorny, a czasem i nocny czas, by głęboko w sercu przeżyć to, co było udziałem Jezusa i innych postaci Ewangelii.

Pielgrzymka poza wieloma pięknymi doświadczeniami, przeżyciami  i wspomnieniami jakie po sobie zostawiła, dała mi też zupełnie inną, nową, głębszą perspektywę czytania Słowa Bożego i rozważania tajemnic różańcowych

Sylwia

– świadectwo p. Bogusławy

pielgrzymki do Ziemi Świętej.
Jest to przeżycie trudne do opisania, gdyż nie wszystkie odczucia da się opowiedzieć. A ja właśnie takie głębokie i pełne wzruszeń uczucia przeżyłam.  Odmawiając ostatnio różaniec, części radosne widziałam w wyobraźni miejsce groty, gdzie mieszkała Maryja i odbyło się Jej Zwiastowanie, czy też Nawiedzenie św. Elżbiety, gdzie również byliśmy itd następne części. Można byłoby wymieniać w taki namacalny sposób całe życie Jezusa. Myślę, że u mnie ta pielgrzymka będzie owocowała tak przez cały czas np. słuchając fragmentów Biblii podczas Mszy św. ,które od razu uruchamiają moją wyobraźnię. Jestem szczęśliwa, że otrzymałam łaskę bycia TAM, gdzie żył Pan Jezus, tym bardziej, że w Ziemi Świętej byłam razem z mężem. Na pewno przeżycia te pogłębiły moją wiarę i nie tylko moją, bo widzę działanie tego pobytu także na moim mężu.

Bogusława Borkowska

– świadectwo p. Bronisławy

Będąc po raz pierwszy w Ziemi Świętej w marcu 2018 roku zachwyciłam się tym miejscem, świątyniami, zabytkami chrześcijańskiej przeszłości. Będąc gdzieś pierwszy raz człowiek nie jest w stanie dostrzec tego co najważniejsze. Wiele rzeczy umyka. Trudno objąć wszystkie szczegóły i zapamiętać. Z tej pierwszej pielgrzymki wróciłam bardzo zadowolona i szczęśliwa mogąc chodzić  śladami Jezusa Chrystusa. Ale ciągle marzyłam, by jeszcze raz pojechać na pielgrzymkę do tych miejsc, by głębiej i lepiej poznać święte miejsca, a zarazem pogłębić swoją wiarę. Kiedy Ksiądz Proboszcz w marcu 2019 roku ogłosił, że będzie parafialna pielgrzymka do Ziemi Świętej w styczniu 2020 roku ani chwili się nie zastanawiałam. Poszłam od razu zapisać się. Pielgrzymka była bardzo dobrze zorganizowana przez biuro podróży Egeria z Lublina. Zwiedziliśmy bardzo dużo świętych miejsc. W kilku przypadkach były to nowe dla mnie miejsca, w których nie byłam za pierwszym razem. Zwiedziliśmy niezwykle interesujący prawosławny klasztor św. Eliasza. Przepiękne ikony i cała cerkiew wymalowana scenami biblijnymi, postaciami świętych. Poczułam się jak w niebie. Innym przepięknym miejscem, które zobaczyłam po raz pierwszy była Magdala związana z biblijną Marią Magdaleną. Ostatnio wybudowano tam sanktuarium Duc in altum (Wypłyń na głębię – słowa Jezusa skierowane do Piotra nad Jeziorem galilejskim). W tym sanktuarium ogromne wrażenie zrobił ołtarz w kształcie łodzi z tabernakulum w tule tej łodzi (jak w Ewangelii o burzy na jeziorze). Całe prezbiterium jest przeszklone z widokiem na jezioro Galilejskie. A wewnątrz kościoła na filarach podtrzymujących strop ikony Apostołów (wszak św. Paweł mówi o Apostołach jako o „filarach prawdy”). Mocno tez przeżyłam wizytę w kościele św. Piotra in Gallicantu („gdy kur zapiał”). Też po raz pierwszy go nawiedziłam w tym roku. Miejsce zaparcia się Piotra, ruiny pałacu Kajfasza, więzienie w którym osadzono Pana Jezusa. Trzy poziomy kościoła i schodziliśmy coraz głębiej, a na samym dole Psalm 88 odmówiony w miejscu uwięzienia Pana Jezusa zabrzmiał przejmująco, gdy byliśmy zgromadzeni, wręcz stłoczeni w małej jaskini słuchając i słuchaliśmy słów: „zaliczają mnie do tych, co schodzą do grobu” (Ps 88,5). Wielkim przeżyciem było dla mnie także odnowienie przyrzeczeń chrztu przez znak polania naszych głów wodą z rzeki Jordan.

Wróciłam do domu w pełni spełniona i szczęśliwa i mogę każdemu powiedzieć, że marzenia się spełniają i że warto, a nawet trzeba pojechać do Ziemi Świętej. Każdą pielgrzymkę przezywa się inaczej, a Ziemia Święta jest absolutnie wyjątkowa.

Bronisława Konkiel